piątek, 1 lipca 2016

MOJE TOP 5 W KOSMETYKACH NA LATO... oraz kilka słów wyjaśnień

   Dawno mnie tu nie było i zdaję sobie sprawę, że bardzo zaniedbałam mojego bloga. 
Na swoją obronę mogę jedynie napisać, że w ostatnim czasie dużo się u mnie działo - macierzyństwo oraz kilka przeciwności losu, z którymi przyszło mi się zmagać.
Wróciłam jednak z nową energią i świeżymi pomysłami. Od dziś będę umieszczać wpisy średnio co trzy dni i nie zamierzam już nigdzie znikać. No dobrze, starczy tych wyjaśnień :) - przejdźmy do dzisiejszego wpisu. 



Każda pora roku wiąże się u mnie ze zmianą kosmetyków na półce oraz w kosmetyczce. Latem moja skóra nie potrzebuje wiele, zwykle rezygnuję też z makijażu, który po prostu ciąży i "roztapia się" pod wpływem upału. W te dni szukam orzeźwienia, gładkości oraz upiększenia ciała. Oto pięć kosmetyków, których stosowanie sprawia mi przyjemność właśnie latem.



 1. Żel pod prysznic ISANA Hello Spring. 
Pokochałam ten żel, za jego brzoskwiniowy orzeźwiający zapach i piękną szatę graficzną. Dobrze oczyszcza, nie wysusza a skóra po jego użyciu jeszcze długo pachnie. Kupiłam go w Rossmanie dosłownie za grosze - kosztuje nie całe 4zł. Jest to edycja limitowana, jednak jak dla mnie, mógł by zostać na stałe.


2. Żel do golenia Gillette Satin Care - dla skóry suchej z masłem Shea
Często się zdarza, że po goleniu skóra nóg jest podrażniona i sucha. Długo stosowałam duet - żel pod prysznic plus zwykła maszynka jednorazowa...szybko lecz z konsekwencjami dla mojej skóry. Skusiłam się na żel do golenia Gillette i nie pożałowałam. Skóra odetchnęła i nie jest podrażniona (myślę, że to zasługa masła Shea )Wystarczy odrobina żelu by pokryć całą łydkę - cenię tak wydajne kosmetyki.
Czasem warto wydać troszkę więcej pieniędzy niż katować skórę nóg jednorazówkami i żelem pod prysznic.

 3. Arganowa mgiełka samoopalająca Selftan Eveline
Nie jestem fanką samoopalaczy, może wynika to z braku umiejętności nakładania tego typu kosmetyków. Blada skóra latem nie wygląda zbyt zachwycająco, dlatego zanim wyjdę na plażę w stroju kąpielowym wspomagam się balsamami brązującymi. Robiąc zakupy w Rossmanie, sięgnęłam po tą mgiełkę. Producent obiecuje, że nie pozostawia plam i smug, oraz nie brudzi ubrań. Podeszłam do tego sceptycznie, ponieważ samoopalacze wzbudzają we mnie przerażenie. Jednak wizja opalonych nóg popchnęła mnie do kupna tego kosmetyku. Wybrałam mgiełkę do jasnej karnacji - rzecz jasna! :) I co? Nie taki diabeł straszny jak go malują. Jestem zadowolona. Już po pierwszym użyciu byłam usatysfakcjonowana. Mgiełka ładnie pachnie i szybko się wchłania, po dwóch minutach można założyć ubranie. Ma też fajny skład:
ekstrakt z aloesu,kwas hialuronowy, olejek arganowy, witaminy A,E i F. 


 4. Balsam stopniowo brązujący Perfecta Bronze 
Ten balsam jest ze mną już trzeci letni sezon i  zawsze mam go gdzieś "na zapleczu". Lubię w nim to że stopniowo tworzy opaleniznę i po jego użyciu, na drugi dzień skóra jest lekko muśnięta słońcem. 
Zawiera kofeinę oraz wyciąg z indyjskiej rośliny makandi. Pięknie pachnie i dobrze nawilża. Są dwa warianty tego balsamu - dla jasnej oraz ciemnej karnacji.


5. Krem do twarzy i ciała Venus  nawilzająco - ochronny
Odkryłam ten krem przypadkiem, robiąc zakupy w pobliskim markecie. Skusiła mnie jego niska cena ( 5zl ).
Ma przyjemny skład : proteiny mleczne, witamina E i filtr UV. Faktycznie nawilża i wygładza skórę, do tego jest naprawdę lekki i nie pozostawia tłustego filmu. Cóż mogę więcej dodać - idealny, niedrogi krem na lato.


                                                    A jakie są wasze letnie hity kosmetyczne?
                                                           Miłego dnia! 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz