Odkąd pamiętam uwielbiałam robić zdjęcia i chwytać ulotne momenty obiektywem. Wtedy wydawało mi się, że lustrzanka cyfrowa jest totalnie poza moim zasięgiem, marzeniem, które nigdy się nie spełni.
Gdy tylko zaczęłam zarabiać na siebie, stwierdziłam, że lepszego momentu już nie będzie. Kiedy kupiłam swoją pierwszą i jak do tej pory jedyną lustrzankę, byłam w siódmym niebie. Zobaczyłam te wszystkie przyciski i okazały się czarną magią. Instrukcja obsługi podpowiedziała mi tylko ogólne rzeczy podstawowe. Czytając poradniki i oglądając tutoriale na YT, nie rozumiałam pojęć typowych dla fotografii.
No cóż...uparłam się i zaczęłam pstrykać na chybił trafił. W końcu zrozumiałam pewne rzeczy i opcje w swoim aparacie, jednak to było za mało. Musiałam się nieźle nagimnastykować, by odszukać w internecie styl jaki chciałam uzyskać na moich zdjęciach. Mam za sobą ok 2 lata prób i błędów z aparatem w dłoni.
W końcu się poddałam i stwierdziłam, że trzeba coś z tym zrobić - trzeba poszukać porad i pomocy u profesjonalistów. Zapisałam się na kurs i już pierwsze zajęcia uświadomiły mi jak mało wiem o swoim sprzęcie fotograficznym, jak słabo go znam. Mam nadzieję, że warsztaty fotograficzne pozwolą mi rozwinąć skrzydła, bo nie ma nic lepszego jak robić w przyszłości to co się kocha. Trzymajcie kciuki!
Poniżej kilka ujęć moim okiem, z czasów kiedy zakumplowałam się troszkę z Photoshopem. Nie są doskonałe, wręcz bardzo amatorskie - jednak sentyment do nich jest ogromny :)










Brak komentarzy :
Prześlij komentarz