Nigdy wcześniej nie używałam masek algowych ale przeczytałam na ich temat same dobre opinie.
Postanowiłam wypróbować...padło na firmę BIELENDA. Zależało mi na tym, żeby nawilżyć i wygładzić skórę twarzy i dekoltu. Ta zapowiadała się elegancko!
Jakie są moje odczucia? Zaczynamy recenzję!
Nie jest to maseczka typowa, która znajduje się w saszetce czy tubce, w formie kremu lub żelu. Jest to proszek o cudownym i relaksującym zapachu. Po nałożeniu na twarz odczuwa się przyjemny chłodek - na mnie działa to odprężająco, bo koi moją zmęczoną cerę. Wspaniale wpływa na kondycje i wygląd skóry. Można ją nakładać również na szyję i dekolt.
Sposób użycia:
Maseczka ma postać proszku, który należy zmieszać w odpowiedniej proporcji z wodą mineralną lub wodą różaną (ja wlewam wodę "na oko") aż konsystencja będzie odpowiednia i rozbiją się grudki proszku. Miksturę należy energicznie rozmieszać, nałożyć na twarz, szyje i dekolt. Do nałożenia maseczki przyda się ktoś w roli asystenta, kto sprawniej rozprowadzi nam maseczkę, ponieważ dość szybko zastyga.
ISTOTNE jest by przed aplikacją maski, wmasować w skórę serum lub ampułkę witaminową tak by ułatwić ściągnięcie płata maski po zabiegu a zarazem dokarmić skórę większą ilością substancji pielęgnacyjnych.
Maskę algową trzymam na twarzy przez 20 min, najlepiej w pozycji leżącej relaksując się :)
* Mój maseczkowy zestaw
Do zrobienia mikstury używam specjalnej elastycznej miseczki oraz szpatułki. Nie jest to wymagane, jednak bardzo ułatwia rozmieszanie składników i nałożenie maski.
Tak powinna wyglądać mikstura gotowa do nałożenia :)
Maska zastyga i tworzy gumowy płat, który łatwo i w jednym kawałku ściągamy po upływie 20 minut. Bardzo wygodne!
Po zabiegu skórę przecieram wacikiem, nasączonym wodą różaną.
Zestaw do nakładania i wyrabiania maseczek algowych kupicie na allegro.







Brak komentarzy :
Prześlij komentarz